Press "Enter" to skip to content

5. Bieg Mietkowski czyli run4fun

5. Bieg Mietkowski odbywający się 23 kwietnia w Borzygniewie nad zalewem Mietkowskim rozgrywany był na dystansie półmaratonu. Zdecydowałem się wziąć w nim udział z dwóch powodów. Po pierwsze, tydzień później mam wziąć udział w maratonie w Krakowie, więc jest to dobry ostatni sprawdzian. A po drugie, w czerwcu właśnie tutaj mam wystartować w swoim pierwszym triathlonie, wiec rozeznanie terenu na pewno okaże się pomocne.

Na bieg wybrałem się razem z Wojtkiem. Ukształtowanie terenu sprawia, że trasa nie należy do płaskich. Wspólnie zdecydowaliśmy, że potraktujemy ten bieg „na luzie”. Chcieliśmy ukończyć go w czasie 1:45 (co i tak do nie dawna byłoby dla mnie wspaniałym rezultatem), czyli trzymać stałe średnie tempo w okolicach 4:59 min/km. Pogoda tego dnia była bardzo kapryśna i o ile temperatura była odpowiednia, to padający deszcz sprawiał wrażenie że jest zdecydowanie zimniej. Bieg wystartował punktualnie o godzinie 10, a udział w nim wzięło ponad 600 osób. Już pierwsze kilometry pokonywaliśmy troszeczkę szybciej, więc pierwsze 5 km zaliczyliśmy w 24:24 a nasze średnie tempo wynosiło 4:53 min/km. W okolicach 7 kilometra znajdował się dość stromy i długi podbieg, który jednak nie sprawił nam większego trudu i z uśmiechem na ustach wymijaliśmy spacerujących biegaczy. Na połowie dystansu zameldowaliśmy się po upływie 51 minut. W tym momencie dopadł mnie mały kryzys energetyczny, jednak zjedzony żel szybko pozwolił mi się z nim uporać. Dalsze kilometry przebiegały początkowo wzdłuż 6 kilometrowej agrafki, a od okolicach 17 kilometra trasa prowadziła przy samym brzegu zalewu. Trzeba przyznać, że wiatr na pewno nie pomagał. Co chwilę zmienialiśmy się, zajmując miejsce od wewnętrznej strony, osłaniając siebie nawzajem przed zimnymi podmuchami. Cały czas biegło nam się bardzo lekko, a kilometry pokonywaliśmy śmiejąc się i żartując. Na ostatnie 2 kilometry podkręciliśmy tempo, wyprzedzając sporą ilość biegaczy i na metę wpadliśmy z czasem 1:41:38 (średnia 4:48 min/km). Szybciej niż zakładaliśmy, lecz biegło nam się na tylko lekko i spokojnie, że ta zmiana nie kosztowała nas dużo.

Trzeba przyznać, że potraktowaliśmy ten bieg bardzo treningowo, a efekt dobrze rokował przez zbliżającym się maratonem w Krakowie. Po zjedzeniu pajdy chleba ze smalcem na mecie, wróciliśmy do domu, bo zmarzliśmy jak podczas biegania longów w zimie. :)

Trasa biegu

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *